Tęskniłam za tym blogiem, ale złapała mnie blokada i nie mogłam nic pisać, przez dokładny miesiąc i dwa dni.
Zima powoli ucieka. No, teraz na trochę zagościła, ale nie pobędzie długo. Już siedzę i myślę w co będę się ubierać, co muszę zrobić dokupić. Zastanawiam się nad zmianą koloru włosów, dobrze mi zrobi, ale to w przyszłym tygodniu, do tego będę zmuszona ściąć moje krótkie włosy, bo końcówki. :C Ale cóż, jak zmiany, to zmiany.
Zaczęłam się lepiej uczyć. Komunikuję że dobrze mi idzie, choć bywało lepiej, mam masę roboty. Właśnie obok mnie leży stos książek i mam około cztery godziny by zrobić lekcje, względem pisania i posprzątać. Myśli o sprzątaniu mam od dawna, zawsze chcę pomóc mamusi, ale to nie wychodzi ze mnie i zostaje w środku i lenistwo zwycięża, tak o to nic nie robię. Dziś obiecuje, obiecuje że posprzątam bo po prostu czuję taką wewnętrzną potrzebę, wiem że mama przyjdzie zmęczona a to co dzieje się wokół mnie i komputera jest porażką więc jako kandydatka na dobrą córkę chcę jej choć troszeczkę pomóc.
Nadchodzi wiosna, co rozpoczyna mój psychiczny koszmar. Okej, będzie ciepło, fajnie miło, wszystko cacy, będę wychodzić na dwór w szortach, pić zimne piwo wieczorami i cieszyć się życiem, szczególnie po testach.
Już sobie wyobrażam te pary, siedzące i miziające się na ławkach w parku, wielce szczęśliwe, gdy będę przechodzić ze słuchawkami na uszach i smutną muzą. Otoczką smutku wokół mnie.
Wczoraj zaczęłam rozmawiać z przecudowną dziewczyną, która jest cholernie uczuciowa. Czuje się jakbym rozmawiała z odpowiednikiem siebie. To takie miłe że nie jestem sama.
Czuję się s a m o t n a już nawet nie względem poczucia bliskości od strony osoby z którą się jest. Bo takiej też nie mam. Tylko od przyjaciół. Mam poczucie że ich tracę. Staje między Nami ściana. Nie jest tak, jak kiedyś. A, cholernie bym chciała. Już nie rozmawiamy tak jak kiedyś, ja zamykam się w sobie, ona jest cały czas z nim, jego siostry mają wątpliwości do Niej że widzi się ze mną często. Ja już powoli usuwam się im z drogi. Widzimy się w szkole, czasem po, no i jak musimy się widzieć by razem zrobić zadanie domowe. Tęsknię. Cholernie. I jestem zazdrosna. Ale muszę im zniknąć z życia. Dość zła narobiłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz